Gra znacząca wszystko

 

Lubicie gry? Zapewne tak. A gramy w nie na telefonach, tabletach czy komputerach. A pamiętacie te planszowe? Można powiedzieć antyki 😊 w sumie nasze życie to też gra, ale bardziej pasjonujące. W końcu są rożne poziomy, przeszkody, sojusze czy wrogowie a nawet bitwy. I jaki zrobimy ruch taki będzie nasz następny krok. Jednak niekoniecznie bym porównała koniec, gdy ze śmiercią – choć tak to wygląda… No cóż ale ja nie tu o życiu a książce, która opowiada o grze 😊. A mianowicie „Gra Endera”. Co tu więcej mówić zapraszam.

O ile jeszcze nie poznaliście Endera (niektórzy z nas może już dawno obejrzeli film) to powiem wam, że jest on dzieckiem, a dokładnie niespełna sześciolatkiem. Możecie spytać „co? Jak to?”. Tak nie przesłyszeliście się. Ma on rodzinę, siostrę, która go kocha i brata, którego nienawidzi za brutalność. Jednak jest Trzecim, nieprzepisowym dzieckiem, a zgodnie z prawem dopuszczalne jest mieć tylko dwoje potomstwa. Skutkuje to tym, że mimo wysokiej inteligencji ma nieciekawe życie z innymi dziećmi. Jego życie odmienia się, gdy wstępuje do Szkoły Bojowej. A tam od razu jest znienawidzony, niechciany a jego życie zaczynają kontrolować nauczyciele. Uczy się jednak, nie poddaje i… staje się najlepszy- ale jak to dowiecie się czytając 😉. Ma też grę. Komputer ukazuje mu różne sytuacje a on musi je przejść. Trafia nawet na koniec świata – co bardzo dzienny nauczycieli. Jednak co z tego, że osiągnął sukces jak rzucane są mu coraz to nowe kłody pod nogi. A jeszcze zapomniałam dodać, że rodzeństwo Endera też na próżnuje na ziemi. Oni też są dziećmi. Pewnie się zastanawiacie po co zabrali Endera do szkoły? Ziemi zaraza trzecia inwazja robali, szukali przywódcy, który poprowadzi ich by wygrali wojnę. Czy im się udało? Przeczytajcie 😊

Wiecie co, czytając tą książkę cały czas się zastawiałam jak to możliwe, że oni są dziećmi. Trochę mi to się nie mieści w głowie. Jak mogę myśleć, jak dorośli a nawet lepiej? Kompletnie to do mnie nie dociera.

Jak ją ocenią? Moim zdaniem to dobra książka, mi się ją szybko czytało. Oczywiście nie każdy lubi stare SF, ale zawsze można spróbować a ja gorąco ją polecam. Nie jest to oczywiście te „love story” i te wszystkie „New Adult”. Pierwszy tom serii o Enderze Orsona Scotta Carda jest wartościowa i zachęcam do sięgnięcia po nią.

 

 

 

 

I mamy kolejną recenzje. Jak wam się podoba? Zachęciłam was? A może macie swoje propozycje co do książek które powinnam przeczytać? Piszcie w komentarzach, czekam 😊

P.S. Dla niewtajemniczonych dodam, że jest film o tym samym tytule z 2013 roku.